Czy endometrioza przyspiesza starzenie organizmu? Wpływ przewlekłego stanu zapalnego na skórę, hormony i energię

Obserwuj nas:

Jest takie pytanie, które rzadko pada głośno, ale krąży po głowie wielu kobiet z endometriozą. „Czy ja się szybciej starzeję? Czy to ja mam taki zmęczony wygląd, że koleżanki w moim wieku wyglądają inaczej? Czy to choroba, czy może coś sobie wmawiam?”

Spójrzmy prawdzie w oczy. Endometrioza to nie tylko ból miesiączkowy i wzdęty brzuch. To choroba zapalna o podłożu ogólnoustrojowym, która wpływa na cały organizm, w tym na procesy, które potocznie nazywamy „starzeniem się”. Skóra, włosy, poziom energii, jakość snu, gospodarka hormonalna, a nawet rezerwa jajnikowa to obszary, w których ta choroba zostawia swój ślad. To nie wymysł ani „endo-paranoja”. To biologia, którą coraz lepiej rozumiemy dzięki badaniom z ostatnich lat.

Z drugiej strony chcę powiedzieć od razu, że ten tekst nie ma być kolejnym powodem do martwienia się. Wręcz przeciwnie. Im więcej wiesz o mechanizmach, które dzieją się w Twoim ciele, tym lepiej możesz na nie wpływać. A wbrew pozorom masz tu znacznie więcej do powiedzenia, niż się wydaje.

Inflammaging, czyli starzenie napędzane stanem zapalnym

W literaturze medycznej istnieje termin inflammaging. To zbitka dwóch angielskich słów – inflammation (zapalenie) i aging (starzenie). Określa się tak proces przewlekłego, niskiego, ale stałego stanu zapalnego, który toczy się w organizmie latami i przyspiesza biologiczne starzenie się komórek.

Endometrioza jest klasycznym przykładem choroby napędzającej inflammaging. Każdego miesiąca ogniska endometriozy reagują na zmiany hormonalne, krwawią w miejscach, gdzie krew nie powinna się znajdować, i wywołują reakcję zapalną. Organizm produkuje cytokiny prozapalne, takie jak TNF-alfa, IL-6, IL-8, podnosi poziom CRP, aktywuje makrofagi. Robi to nie raz na jakiś czas, ale w cyklu ciągłym, dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści lat. Twoje ciało jest w stanie nieustannej cichej wojny.

Skutki są dwojakie. Po pierwsze, ten stan zapalny zużywa rezerwy organizmu, witaminy z grupy B, witaminę D, magnez, cynk, żelazo, kwasy omega-3, antyoksydanty. Po drugie, stale aktywne cytokiny zapalne wpływają na inne układy, które z endometriozą pozornie nie mają nic wspólnego. Na skórę, włosy, jakość snu, funkcjonowanie tarczycy, mózgu, mitochondriów. Stąd właśnie biorą się objawy, które wielu kobietom wydają się przypadkowe albo „bo tak mam”.

Skóra i włosy, czyli najbardziej widoczne piętno choroby

Skóra jest często pierwszym wskaźnikiem tego, co dzieje się w organizmie. U kobiet z endometriozą obserwuje się kilka charakterystycznych zjawisk.

Trądnik hormonalny, zwłaszcza ten cyklicznie nawracający przed miesiączką, wynika z wahań estrogenów i progesteronu oraz z towarzyszącej często względnej przewagi estrogenowej. Skóra reaguje na to zwiększoną produkcją sebum, stanami zapalnymi w obrębie mieszków włosowych i charakterystycznymi zmianami na brodzie, żuchwie i szyi.

Szarawy, „zmęczony” koloryt skóry to z kolei efekt przewlekłego stanu zapalnego i niedoborów. Niedobór żelaza, częsty przy obfitych miesiączkach typowych dla adenomiozy, daje bladą, woskową cerę i podkrążone oczy. Niedobór witaminy D, którą organizm w stanie zapalnym intensywnie zużywa, wpływa na elastyczność i jakość bariery skórnej. Niedobór kwasów omega-3 sprawia, że skóra staje się sucha, podatna na podrażnienia i wolniej się regeneruje.

Włosy i paznokcie to drugi widoczny obszar. Wypadanie włosów, ich osłabienie, łamliwość paznokci, wolniejszy wzrost, te wszystkie objawy są efektem ubocznym tego, że organizm priorytetowo kieruje zasoby do walki ze stanem zapalnym, a paznokcie i włosy są dla niego mniej ważne niż przeżycie. Brzmi dramatycznie, ale tak właśnie biologicznie wygląda hierarchia potrzeb organizmu w stanie przewlekłej walki.

Dochodzą do tego efekty kortyzolu, czyli hormonu stresu, który u kobiet z endometriozą bywa stale podwyższony. Wysoki, przewlekły kortyzol przyspiesza rozpad kolagenu, pogarsza nawodnienie skóry i sprzyja powstawaniu zmarszczek mimicznych szybciej, niż wynikałoby to z wieku metrykalnego.

Hormony, czyli układ, który nie wytrzymuje tempa

Endometrioza jest chorobą hormonozależną, ale jednocześnie zaburza hormonalną harmonię w skali znacznie szerszej niż tylko estrogen i progesteron.

Względna dominacja estrogenowa to częsty obraz u kobiet z endometriozą. Nie oznacza ona zawsze wysokiego poziomu estradiolu w badaniach, ale niewłaściwą proporcję estrogenów do progesteronu, zaburzony metabolizm estrogenów w wątrobie i jelitach (z udziałem tak zwanego estrobolomu, czyli bakterii jelitowych odpowiedzialnych za metabolizm tych hormonów) oraz lokalną produkcję estrogenu przez same ogniska endometriozy, które potrafią samodzielnie syntetyzować estradiol dzięki enzymowi aromatazie.

Tarczyca to kolejny układ, który często cierpi w cieniu endometriozy. Choroby autoimmunologiczne tarczycy, zwłaszcza Hashimoto, współistnieją z endometriozą znacznie częściej niż u kobiet zdrowych. Przewlekły stan zapalny i podwyższony kortyzol pogarszają konwersję T4 do aktywnej T3, przez co kobieta może mieć „w normie” TSH, a jednocześnie czuć się jak w niedoczynności – zmęczona, marznąca, z wolniejszym metabolizmem, suchą skórą i kiepskim nastrojem.

Insulinooporność to trzeci często niedostrzegany element. U wielu kobiet z endometriozą, nawet szczupłych, występują elementy insulinooporności. To nie tylko problem metaboliczny, ale też napędzający dalszy stan zapalny i niekorzystne przekształcanie estrogenów. Insulinooporność wpływa na cerę (skłonność do trądziku, ciemniejsze przebarwienia w fałdach skórnych), na poziom energii (gwałtowne spadki i wzrosty cukru, „opadanie” po posiłkach) i na nastrój.

Wszystkie te procesy nakładają się na siebie. Efekt? Kobieta po trzydziestce czuje, że jej ciało reaguje jak ciało osoby znacznie starszej. To nie jej wyobraźnia. To realne, mierzalne zjawisko.

Energia, mózg i sen, czyli zmęczenie, którego nikt nie rozumie

Najtrudniejszy do opisania, a jednocześnie najbardziej obecny w codzienności objaw to przewlekłe zmęczenie. Nie zwykłe „jestem niewyspana”, ale stan, w którym budzisz się rano i już wiesz, że dzisiaj musisz oszczędzać siły.

Mechanizm jest złożony. Przewlekły stan zapalny zaburza pracę mitochondriów, czyli komórkowych elektrowni, które produkują energię (ATP). Cytokiny zapalne przekraczają barierę krew-mózg i wpływają na ośrodkowy układ nerwowy, dając objawy podobne do depresji i przewlekłego zmęczenia. Niedobory żelaza, witaminy D, witamin z grupy B i magnezu pogłębiają ten obraz.

Mgła mózgowa, czyli to charakterystyczne zamglenie, problem z koncentracją, gubienie słów, gorsza pamięć krótkotrwała, to objaw neurozapalny opisany w wielu chorobach przewlekłych, w tym w endometriozie. To nie znaczy, że „głupiejesz”. To znaczy, że Twój mózg pracuje w warunkach przewlekłego stanu zapalnego i podwyższonego kortyzolu.

Sen to osobny rozdział. Endometrioza zaburza sen na kilka sposobów. Przez ból, który wybudza w nocy. Przez podwyższony kortyzol, który nie spada w nocy tak, jak powinien. Przez wahania glukozy w czasie snu u kobiet z insulinoopornością. Przez stany lękowe, które są częstsze w chorobach przewlekłych. A sen jest jednym z najważniejszych narzędzi regeneracji i spowalniania biologicznego starzenia. Każda noc krótsza niż siedem godzin to dosłownie krok w stronę szybszego starzenia komórek.

Rezerwa jajnikowa i przyspieszone starzenie reprodukcyjne

To temat, o którym mówi się za rzadko, a który dotyka bardzo wielu kobiet. Endometrioza, zwłaszcza ta z torbielami endometrialnymi na jajnikach, może negatywnie wpływać na rezerwę jajnikową, czyli zapas komórek jajowych. Badania pokazują obniżone poziomy AMH (hormonu antymüllerowskiego, wskaźnika rezerwy jajnikowej) u kobiet z endometriozą w porównaniu z populacją ogólną w tym samym wieku.

To nie znaczy, że każda kobieta z endometriozą będzie miała problem z płodnością, ale oznacza, że biologicznie jajniki mogą się „starzeć” trochę szybciej. Stąd rekomendacja, żeby kobiety z rozpoznaną endometriozą, które planują dzieci, nie odkładały tej decyzji zbyt długo i konsultowały swoją sytuację z lekarzem rozumiejącym tę chorobę. To nie straszenie, tylko rzetelna informacja, która pozwala podejmować świadome decyzje.

Co realnie spowalnia ten proces

Przejdźmy do najważniejszej części. Mechanizmy, które opisałam, brzmią dramatycznie, ale dobra wiadomość jest taka, że na większość z nich możesz wpływać codziennymi decyzjami. Nie spektakularnymi, tylko powtarzalnymi.

Dieta przeciwzapalna to fundament. Warzywa we wszystkich kolorach, dobre tłuszcze (oliwa, awokado, orzechy, tłuste ryby z dobrego źródła), pełnoziarniste źródła węglowodanów, odpowiednia ilość białka. Ograniczenie ultraprzetworzonej żywności, cukru, alkoholu, tłuszczów trans. To nie dieta odchudzająca, to dieta, która realnie obniża cytokiny zapalne i poprawia mikrobiotę jelitową, w tym estrobolom.

Suplementacja celowana ma sens, jeśli wynika z badań i potrzeb. Witamina D, kwasy omega-3, magnez, witaminy z grupy B, czasem żelazo, czasem cynk, czasem N-acetylocysteina. To nie są „cuda”, tylko uzupełnienie tego, co przewlekły stan zapalny codziennie zużywa. Konsekwencja jest tu ważniejsza niż dawka. Branie suplementów „w kratkę” przez tydzień raz na miesiąc nie da efektów.

Sen jest niedoceniany. Siedem do dziewięciu godzin snu o stałych porach, w ciemnym, chłodnym pokoju, bez telefonu w łóżku. To brzmi banalnie, ale dla regeneracji jest ważniejsze niż większość suplementów. Sen to czas, w którym organizm sprząta z komórek odpady metaboliczne, regeneruje mitochondria, naprawia DNA i obniża poziom kortyzolu.

Ruch dostosowany do możliwości, regularny, ale nie wyczerpujący. Trening siłowy dwa, trzy razy w tygodniu robi dla insulinowrażliwości i metabolizmu więcej niż większość leków. Joga, pilates, spacery, pływanie pomagają w regulacji układu nerwowego i rozluźnianiu mięśni dna miednicy.

Praca ze stresem i układem nerwowym to obszar, w którym mamy znacznie więcej narzędzi, niż myślimy. Oddech przeponowy, medytacja, terapia, kontakt z naturą, ograniczanie ekspozycji na to, co nas wykańcza emocjonalnie. Przewlekły stres bezpośrednio podnosi kortyzol, kortyzol przyspiesza starzenie. To matematyka.

Pielęgnacja skóry warta jest osobnej uwagi. Krem z filtrem SPF stosowany codziennie, niezależnie od pogody. Składniki aktywne wspierające barierę skórną, niacynamid, peptydy, witamina C, retinol (wieczorem, z głową). Mniej znaczy więcej, lepiej trzy dobre produkty stosowane regularnie niż dwadzieścia kremów raz w tygodniu.

I wreszcie leczenie samej endometriozy. To podstawa, bez której wszystkie inne działania mają ograniczony efekt. Dobrze dobrane leczenie hormonalne, jeśli jest dla Ciebie odpowiednie, fizjoterapia uroginekologiczna, w odpowiednich przypadkach leczenie operacyjne w doświadczonym ośrodku. To wszystko spowalnia toczący się stan zapalny, czyli atakuje przyczynę, a nie tylko objawy.

Czego nie warto sobie robić

Na koniec jeszcze jedno, ważne. Nie wpadaj w pułapkę, w którą wpadają niektóre kobiety zaraz po przeczytaniu takiego artykułu. Nie zacznij od jutra brać piętnastu suplementów naraz, robić wyczerpujących treningów, eliminować wszystkich „złych” produktów z diety i medytować trzy razy dziennie. To droga do dodatkowego stresu, frustracji i wypalenia.

Lepiej zacząć od jednej, dwóch rzeczy i robić je dobrze przez kilka tygodni. Potem dołożyć kolejną. Twoje ciało nie zmieni się w miesiąc, ale ma ogromną zdolność do regeneracji, jeśli dasz mu na to warunki.

I nie porównuj się z koleżankami, które „wyglądają tak młodo”. Nie wiesz, co się dzieje w ich życiu, w ich ciele, w ich głowie. Wiesz tylko, co dzieje się u Ciebie, a to wystarczy, żeby zacząć działać. Endometrioza może przyspieszać niektóre procesy starzenia, ale Ty masz w ręku więcej narzędzi, niż się wydaje, żeby to spowolnić. I, co ważniejsze, żeby żyć dobrze tu i teraz, niezależnie od tego, co pokazuje lustro.

Źródła:

  1. Franceschi C. i wsp., „Inflammaging: a new immune-metabolic viewpoint for age-related diseases”, Nature Reviews Endocrinology, 2018.
  2. Sanchez A.M. i wsp., „The distinguishing cellular and molecular features of the endometriotic ovarian cyst: from pathophysiology to the potential endometrioma-mediated damage to the ovary”, Human Reproduction Update, 2014.
  3. ESHRE Guideline „Endometriosis”, European Society of Human Reproduction and Embryology, 2022.
  4. Sinaii N. i wsp., „High rates of autoimmune and endocrine disorders, fibromyalgia, chronic fatigue syndrome and atopic diseases among women with endometriosis”, Human Reproduction, 2002 (klasyczna praca, do dziś szeroko cytowana).
  5. Vannuccini S. i wsp., „Hormonal treatments for endometriosis: The endocrine background”, Reviews in Endocrine and Metabolic Disorders, 2022.

 

Marta Pietrzak

Zobacz inne wpisy dotyczące endometriozy