Światowy Dzień Pizzy: Endo-pizza party bez wyrzutów sumienia

Obserwuj nas:

Słyszysz „pizza” i w Twojej głowie od razu zapala się czerwona lampka? Znasz to uczucie, gdy po dwóch kawałkach Twój brzuch zaczyna przypominać balon, a Ty obiecujesz sobie, że to był ostatni raz? No i umówmy się – nie wiem, jak Ty, ale ja absolutnie kocham pizzę! Ten zapach świeżego ciasta, ciągnący się ser i aromat bazylii… Rezygnacja z niej na zawsze brzmi jak wyrok. Dlatego 9 lutego, w Światowy Dzień Pizzy, chcę Ci pokazać, że codzienne funkcjonowanie z endometriozą nie musi oznaczać pożegnania z włoską klasyką. Kluczem nie jest wyrzeczenie, ale mądre podejście do składników i celebracja chwili bez cienia poczucia winy.

Dlaczego klasyczna pizza nas „nie kocha”? (A my ją tak bardzo!)

Tradycyjna pizza z sieciówki to dla organizmu kobiety z endometriozą niestety coś więcej niż tylko niewinny „cheat meal”. To zazwyczaj wybuchowe połączenie mąki pszennej o bardzo wysokim indeksie glikemicznym, przetworzonych tłuszczów trans, ogromnej ilości soli i kiepskiej jakości nabiału przemysłowego. Taka mieszanka działa na nasz układ odpornościowy niezwykle gwałtownie – momentalnie podnosi poziom cukru, wyrzuca insulinę, a w konsekwencji nasila ogólnoustrojowy stan zapalny. Efekt znasz pewnie doskonale z autopsji: bolesne wzdęcia, uczucie ciężkości, a często nasilenie bólu miednicy następnego dnia, czyli słynny endo-belly w pełnej krasie.

Warto jednak zapamiętać, że „pizza” to tak naprawdę tylko format – baza i to, co na nią położysz. Możemy te elementy dowolnie modyfikować tak, by wspierały nasze zdrowie, zamiast mu szkodzić. Jako wielka fanka włoskich smaków, metodą prób i błędów nauczyłam się, że domowa, świadoma wersja pizzy może smakować nawet lepiej niż ta z restauracji, a co najważniejsze – moje ciało po niej nie protestuje, a ja nie muszę po jedzeniu odpinać guzika w spodniach.

Endo-baza: Fundament Twojego samopoczucia

Wszystko zaczyna się od spodu, bo to on jest największym wyzwaniem. Tutaj musimy zmierzyć się z pewnym kulinarnym mitem: sekretem idealnej, włoskiej pizzy jest mąka typu 00. To najbardziej oczyszczony, wręcz pudrowy rodzaj pszenicy, pozbawiony niemal całego błonnika i wartościowych osłonek ziarna. I choć dzięki niej ciasto jest tak cudownie elastyczne i puszyste, dla kobiety z endometriozą stanowi ona metaboliczną pułapkę. Taka mąka wchłania się błyskawicznie, działając w organizmie niemal jak czysty cukier i powodując gwałtowny skok glukozy. To groźne, ponieważ wysoki poziom insuliny może stymulować jajniki do produkcji androgenów i zwiększać aktywność aromatazy, co prowadzi do wyższego poziomu estrogenów, które „karmią” chorobę.

Dlatego szukamy alternatyw, które nie robią z Twojej gospodarki hormonalnej rollercoastera. Jeśli Twoje jelita tolerują gluten, warto zaprzyjaźnić się z mąką orkiszową jasną (typ 630-700). Orkisz to stara odmiana pszenicy, która ma inny, łatwiejszy do strawienia układ glutenu, a do tego więcej białka i błonnika, dzięki czemu jest łagodniejsza dla układu pokarmowego. Z kolei jeśli szukasz opcji bezglutenowej i silnie przeciwzapalnej, absolutnym „game-changerem” są spody warzywne. Spód z tartego kalafiora, cukinii czy batata, dobrze doprawiony i upieczony na chrupko, smakuje obłędnie i wcale nie przypomina „diety”. To świetny sposób na przemycenie solidnej porcji błonnika, który w jelitach działa jak miotełka, pomagając usuwać nadmiar zużytych hormonów z organizmu, zanim te wrócą do krwiobiegu.

Sos i dodatki: Twoja przeciwzapalna apteczka

Równie ważnym elementem jest to, co na tym spodzie wyląduje. Zapomnij o gotowych sosach ze słoika, w których cukier często jest na drugim miejscu w składzie. Twój sos ma być leczniczą miksturą! Najlepiej zmiksować dobrej jakości pomidory z puszki – są one bogate w likopen, niezwykle silny antyoksydant, który (co ciekawe!) wchłania się lepiej właśnie po obróbce termicznej. Nie żałuj do niego czosnku, suszonego oregano i bazylii, bo te niepozorne zioła to potężne źródła olejków eterycznych o działaniu przeciwbakteryjnym i wyciszającym stany zapalne.

Kwestia sera to często najtrudniejszy element „rozstania”, ale i tu mamy pole do manewru. Mozzarella bez laktozy jest zazwyczaj bezpiecznym wyborem, ponieważ to właśnie cukier mleczny często fermentuje w jelitach endokobiet. Możesz też sięgnąć po sery kozie lub owcze, które zawierają kazeinę A2, białko o strukturze znacznie mniej prozapalnej niż krowia kazeina A1, albo poeksperymentować z serem z nerkowców czy płatkami drożdżowymi, nadającymi genialny, serowo-orzechowy posmak.

A co z resztą? Traktuj pizzę jak ciepłą sałatkę na chrupkim spodzie! Zamiast przetworzonego salami (będącego bombą azotanową), postaw na świadome dodatki:

  • Czerwona cebula: To nieoczywisty bohater – jest bogata w kwercetynę, naturalny środek przeciwhistaminowy, co jest kluczowe, jeśli Twoja endometrioza wiąże się z problemami alergicznymi lub nietolerancją histaminy.

  • Karczochy: Jeśli lubisz ich smak, dodawaj je śmiało! Wspierają pracę wątroby i przepływ żółci, co jest niezbędne do sprawnego usuwania nadmiaru estrogenów z organizmu.

  • Pieczarki lub boczniaki: Świetnie zastępują mięsną teksturę, a przy tym wspierają układ odpornościowy.

  • Cukinia: Jest lekkostrawna, niskokaloryczna i świetnie nawadnia jelita, nie powodując wzdęć.

Na sam koniec, już po upieczeniu, koniecznie dodaj garść świeżej rukoli. To nie tylko kwestia smaku – rukola należy do rodziny warzyw krzyżowych, które zawierają związki siarkowe wspierające drugą fazę detoksykacji wątroby. Tak skomponowana pizza to już nie „grzech”, to pyszna terapia!

Atmosfera jest równie ważna jak skład

Pamiętaj, że stres podczas jedzenia („czy to mi zaszkodzi?”) jest czasem gorszy niż sam gluten. Stres podnosi poziom kortyzolu, który napędza ból. Musimy pamiętać, że endometrioza to często wyczerpująca walka wewnętrzna, która zmusza nas do ciągłego odmawiania sobie przyjemności. Jednak czasami te psychiczne blokady i surowe zakazy, które same sobie narzucamy w imię „idealnej diety”, mogą podziałać na nasz organizm gorzej niż faktyczne zjedzenie tych dwóch kawałków ulubionej pizzy. Chroniczny stres i poczucie straty napędzają ból równie mocno jak cukier. Jeśli decydujesz się na wyjście do pizzerii z przyjaciółmi, wybierz miejsce, które stawia na jakość (np. prawdziwa pizza napoletana na długo wyrastającym cieście). Zjedz pizzę z prawdziwą radością. Endorfiny wydzielane podczas miłego wieczoru realnie pomagają wyciszyć napięcie w ciele. To Twoje Endo-pizza party – baw się dobrze i smacznego!

Źródła:

  • Ferdosian H.R., Barnard N.D., „The effects of plant-based diets on inflammation”, Diabetes Care, 2009.
  • Laganà A.S. i in., „Diet and Endometriosis: Revisiting the Link to Inflammation”, Journal of Clinical Medicine, 2020.\
  • Jurkiewicz-Przondziono J. i in., „Influence of diet on the risk of developing endometriosis”, Ginekologia Polska, 2017.
  • Wytyczne ESHRE (European Society of Human Reproduction and Embryology) dotyczące wpływu stylu życia i diety na leczenie endometriozy.

 

Marta Pietrzak

Zobacz inne wpisy dotyczące endometriozy