Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
  • Wybierz język
  • Życie po diagnozie. Jak poradzić sobie z emocjami i żałobą po utraconym zdrowiu?

    Wychodzisz z gabinetu lekarskiego, trzymając w ręku kartkę z wypisem lub wynikiem histopatologicznym. Widnieje na niej słowo: „Endometrioza”. Przez lata czekałaś na ten moment, walcząc o to, by ktoś w końcu uwierzył, że Twój ból jest prawdziwy. Paradoksalnie, pierwszą emocją, jaka się pojawia, jest często gigantyczna ulga. „Nie zwariowałam”, myślisz. „To ma nazwę. To jest realne”.

    Jednak chwilę później, gdy adrenalina opada, a Ty wracasz do domu i odpalasz Google, ulga ustępuje miejsca czemuś znacznie cięższemu. Czytasz o „nieuleczalności”, „przewlekłości”, „ryzyku niepłodności”. Zaczynasz rozumieć, że ta diagnoza to nie tylko nazwa, to wyrok dożywocia z chorobą. Wtedy pojawia się żałoba. Nie po kimś, ale po czymś – po Twoim zdrowiu, po beztrosce, po planach, które musisz zweryfikować. To proces, przez który przechodzi niemal każda z nas, a o którym wciąż mówi się za mało.

    Dlaczego płaczę, skoro powinnam się cieszyć z diagnozy?

    W psychologii istnieje pojęcie „żałoby po utraconym zdrowiu” (ang. chronic sorrow). To specyficzny rodzaj smutku, który pojawia się, gdy tracimy część naszej tożsamości – tę część, która była „zdrowa”, „sprawna” i „niezniszczalna”. Masz prawo czuć się oszukana przez los. Masz prawo płakać za wizją życia, w której nie musisz sprawdzać kalendarza miesiączkowego przed zaplanowaniem wakacji.

    Proces ten przypomina klasyczne etapy żałoby opisane przez Elisabeth Kübler-Ross. Najpierw jest zaprzeczenie („Może lekarz się pomylił?”, „To na pewno tylko lekki stan zapalny”). Potem przychodzi gniew („Dlaczego ja?”, „Dlaczego moje koleżanki zachodzą w ciążę od razu, a ja cierpię?”, „Nienawidzę mojego ciała!”). Gniew jest energią – pokazuje, że masz w sobie siłę do walki, choć na razie skierowaną w złym kierunku. Następnie pojawia się targowanie („Będę piła tylko zioła i przejdzie”, „Będę dobrą pacjentką, tylko niech to zniknie”). Aż w końcu przychodzi depresja – moment, w którym dociera do Ciebie, że choroba zostanie z Tobą na zawsze. To najciemniejszy punkt, ale konieczny, by przejść do ostatniego etapu: akceptacji.

    Ciało jako wróg – jak przestać się nienawidzić?

    W endometriozie relacja z własnym ciałem staje się toksyczna. Czujesz się, jakbyś była uwięziona w maszynie, która nieustannie się psuje, mimo że o nią dbasz. Zaczynasz traktować swój brzuch jak wroga, jak bombę zegarową. Pojawia się dysocjacja – oddzielasz „ja” (swoją głowę, myśli, duszę) od „tego czegoś na dole”, co sprawia ból.

    To naturalny mechanizm obronny, ale na dłuższą metę niszczący. Nie da się wyleczyć (lub wejść w remisję) ciała, którego się nienawidzi. Droga do równowagi prowadzi przez ponowne „zamieszkanie” w sobie. Może to brzmieć abstrakcyjnie, ale zaczyna się od małych kroków: od położenia dłoni na bolącym brzuchu z czułością, a nie ze złością. Od powiedzenia sobie: „Moje ciało nie robi mi tego na złość. Ono też cierpi i woła o pomoc”. To zmiana narracji z wojennej („walczę z endometriozą”) na opiekuńczą („dbam o siebie w chorobie”).

    Lęk o przyszłość i utrata kontroli

    Endometrioza to choroba wielkiej niewiadomej. Nie wiesz, czy będziesz mogła mieć dzieci (choć statystyki są po Twojej stronie bardziej, niż myślisz!). Nie wiesz, kiedy nadejdzie kolejny atak bólu. Nie wiesz, czy za 5 lat będziesz potrzebować kolejnej operacji. Ta utrata kontroli jest jednym z najsilniejszych stresorów.

    Życie w ciągłym trybie „czuwania” wyczerpuje układ nerwowy, prowadząc do stanów lękowych. Aby sobie z tym poradzić, musisz nauczyć się rozróżniać strefę wpływu od strefy troski. Nie masz wpływu na genetykę czy fakt istnienia choroby. Ale masz wpływ na to, co jesz dzisiaj na obiad, czy pójdziesz na fizjoterapię i czy pozwolisz sobie na odpoczynek. Odzyskiwanie sprawczości w małych, codziennych decyzjach to najlepsze lekarstwo na lęk. Budujesz w ten sposób poczucie: „Może nie panuję nad wszystkim, ale trzymam ster”.

    Samotność w tłumie zdrowych ludzi

    Nikt, kto nie przeżył bólu endo, nie zrozumie go w 100%. Twoi przyjaciele mogą mówić „weź tabletkę i chodź na imprezę”, a partner może czuć się bezradny i wycofany. To rodzi ogromne poczucie izolacji. Czujesz się jak kosmitka, która mówi w innym języku.

    To moment, w którym warto poszukać swojego „plemienia”. Grupy wsparcia, fundacje, profile edukacyjne (takie jak EndoMe) to miejsca, gdzie nie musisz nic tłumaczyć. Tam słowa „EndoBelly”, „zrosty” czy „lecznicza menopauza” są zrozumiałe w lot. Świadomość, że miliony kobiet na świecie czują dokładnie to samo, co Ty, zdejmuje z barków ciężar bycia „inną” i „wadliwą”. Nie musisz dźwigać tego sama.

    Akceptacja to nie to samo co rezygnacja

    Wiele kobiet boi się słowa „akceptacja”, bo kojarzy im się ono z poddaniem się i biernością. „Jeśli zaakceptuję chorobę, to znaczy, że przestałam walczyć”. Nic bardziej mylnego.

    Akceptacja w psychologii oznacza uznanie faktów. To powiedzenie: „OK, mam endometriozę. To jest moja rzeczywistość. Nie podoba mi się to, jestem wściekła, ale nie będę już tracić energii na udawanie, że tego nie ma”. Dopiero z tego punktu można ruszyć do przodu. Zamiast zużywać siły na walkę z wiatrakami (czyli na złość, że chorujesz), przekierowujesz ją na działanie: szukanie specjalisty, zmianę diety, terapię. Akceptacja to moment, w którym przestajesz czekać na „powrót do starego życia” i zaczynasz budować nowe, dobre życie na nowych warunkach. To życie może być piękne, pełne pasji i miłości, nawet jeśli w tle czasem pobolewa brzuch.

    Źródła:

    • Facchin, F., et al. (2017). Impact of endometriosis on quality of life and mental health: pelvic pain, somatic symptoms and psychological distress. – Badanie wykazujące silną korelację między endometriozą a występowaniem lęku, depresji i poczucia bezradności.
    • Kubler-Ross, E. (1969). On Death and Dying. – Klasyczny model etapów żałoby, który współczesna psychologia zdrowia adaptuje do procesu diagnozy choroby przewlekłej.
    • Zarbo, C., et al. (2018). Psychosocial outcomes of endometriosis. – Przegląd literatury dotyczący wpływu choroby na tożsamość kobiecą, relacje społeczne i obraz własnego ciała.

    Marta Pietrzak

    Zobacz inne wpisy dotyczące endometriozy