Endometrioza po dwudziestce. Kiedy najpiękniejsze lata życia zderzają się z niewidzialną chorobą

Obserwuj nas:

Przekroczenie bariery dwudziestu lat to w teorii początek najpiękniejszego i najbardziej beztroskiego etapu w życiu. To czas wyprowadzki z domu, szalonych studiów, pierwszych poważnych prac, budowania relacji i odkrywania własnej kobiecości. Społeczeństwo oczekuje od Ciebie, że będziesz tryskać energią, zdobywać świat i bawić się do białego rana. Kiedy jednak w tym samym czasie w Twoim ciele rozwija się endometrioza, ta idealna wizja bardzo szybko pęka jak bańka mydlana. Zamiast planować weekendowe wyjazdy ze znajomymi, Ty planujesz, ile tabletek przeciwbólowych musisz wziąć, by przetrwać wykład, i zastanawiasz się, jak ukryć przed nowym szefem, że z powodu bólu ledwo stoisz na nogach. Życie z endometriozą w wieku dwudziestu kilku lat to brutalne zderzenie młodzieńczych ambicji z obezwładniającym wyczerpaniem. To również czas, w którym w gabinetach ginekologicznych zaczynasz słyszeć „dobre rady”, które potrafią zrujnować psychikę.

Szkodliwy mit z gabinetu, czyli „najlepiej by było szybko zajść w ciążę”

To prawdopodobnie najczęstsze i najbardziej szkodliwe zdanie, jakie młode kobiety z endometriozą słyszą od swoich lekarzy. Zgłaszasz się z potężnym bólem miednicy, szukasz ratunku, a w odpowiedzi słyszysz, że „taka pani uroda” i że najlepszym lekarstwem będzie szybkie zajście w ciążę, bo po porodzie wszystko minie. Ten medyczny mit, niestety wciąż mocno zakorzeniony w wielu gabinetach, jest nie tylko fałszywy, ale wręcz okrutny.

Z biologicznego punktu widzenia ciąża to burza hormonalna, w trakcie której zatrzymuje się miesiączkowanie, co faktycznie może przynieść na te dziewięć miesięcy chwilową ulgę i uśpić objawy. Ciąża nie jest jednak żadnym lekiem na endometriozę. Nie cofa powstałych już zrostów, nie usuwa głębokich guzów naciekających na jelita i z pewnością nie leczy samej przyczyny choroby. Co więcej, wywieranie presji na dwudziestoletnią kobietę, by zakładała rodzinę wyłącznie w celach terapeutycznych, często z pominięciem jej planów życiowych, braku partnera czy gotowości finansowej, to ogromne nadużycie. Masz prawo leczyć swój ból tu i teraz, niezależnie od tego, czy planujesz zostać mamą za rok, za dziesięć lat, czy może nie planujesz tego wcale.

Ból, o którym milczymy. Endometrioza a intymność i relacje

Dwudzieste lata życia to czas intensywnego budowania relacji partnerskich i odkrywania sfery seksualnej. Niestety, endometrioza uderza w tę przestrzeń z ogromną siłą. Jednym z najbardziej przemilczanych, a zarazem najczęstszych objawów choroby, jest dyspareunia – czyli głęboki, przenikliwy ból podczas stosunku. Ogniska zapalne zlokalizowane w zatoce Douglasa, na więzadłach krzyżowo-macicznych czy w sklepieniu pochwy sprawiają, że zbliżenie fizyczne, które powinno przynosić radość i bliskość, staje się źródłem lęku i fizycznego cierpienia.

Młode kobiety często czują ogromne poczucie winy wobec swoich partnerów. Wstydzą się przyznać do bólu, zmuszają się do zbliżeń, co tylko pogłębia napięcie w dnie miednicy i zamyka błędne koło cierpienia. Pojawia się strach przed wchodzeniem w nowe relacje i obawa, że „żaden facet z taką wybrakowaną kobietą nie wytrzyma”. To potężny cios w poczucie własnej wartości i kobiecości. Dlatego tak ważne jest, by głośno mówić o tym, że ból przy stosunku nigdy nie jest normą. Wymaga on precyzyjnej diagnostyki u specjalisty, wdrożenia odpowiedniego leczenia oraz pracy z fizjoterapeutą uroginekologicznym, który pomoże zniwelować napięcia mięśniowe wokół uszkodzonych nerwów. Twoje ciało zasługuje na czułość, a nie na strach.

Praca, studia i niewidzialny ciężar Endo-zmęczenia

Rozpoczynając karierę zawodową lub intensywne studia, chcesz dać z siebie wszystko. Choroba jednak nie bierze pod uwagę Twojego harmonogramu egzaminów czy ważnych projektów w pracy. Kobiety po dwudziestce zmagające się z endometriozą to mistrzynie kamuflażu. Potrafią z perfekcyjnym makijażem prowadzić prezentację, podczas gdy ich miednica dosłownie płonie z bólu, a brzuch przypomina napięty balon.

Poza samym bólem, największym przeciwnikiem staje się chroniczne zmęczenie (tzw. endo-fatigue). Przewlekły stan zapalny wyczerpuje organizm do tego stopnia, że czasem wejście po schodach czy przetrwanie ośmiu godzin za biurkiem staje się wyzwaniem ponad siły. W środowisku akademickim czy w nowej pracy, gdzie nikt nie widzi Twojej choroby, łatwo o łatkę osoby leniwej, niezaangażowanej lub wiecznie narzekającej. Zmuszanie się do funkcjonowania na najwyższych obrotach kosztem własnego zdrowia to prosta droga do wypalenia.

Prawo do diagnozy na własnych zasadach

Jeśli jesteś po dwudziestce i odnajdujesz siebie w tych słowach, wiedz, że nie jesteś sama. To, że jesteś młoda i nie planujesz jeszcze powiększenia rodziny, absolutnie nie oznacza, że Twój ból jest mniej ważny. Masz prawo żądać precyzyjnej diagnozy obrazowej u eksperta, a nie tylko wypisania kolejnej recepty na tabletki antykoncepcyjne w ciemno. Masz prawo ułożyć swoje życie zawodowe tak, by uwzględniało ono dni Twojej słabości. Masz wreszcie prawo domagać się skutecznego leczenia, które przywróci Ci komfort życia tu i teraz. Najpiękniejsze lata życia są po to, by ich doświadczać, a społeczność EndoMe jest po to, by dać Ci narzędzia i wsparcie do tego, byś nie musiała już nigdy więcej zgadzać się na kompromisy z własnym bólem.

Źródła:

  1. Fauconnier, A., & Chapron, C. (2005). Endometriosis and pelvic pain: epidemiological evidence of the relationship and implications. Human Reproduction Update. Fundamentalna praca naukowa dokładnie analizująca korelację między lokalizacją głębokich ognisk endometriozy a specyficznymi rodzajami bólu u młodych kobiet, w tym bezpośrednimi przyczynami występowania ostrej dyspareunii.
  2. De Graaff, A. A., et al. (2013). The significant effect of endometriosis on physical, mental and social wellbeing: results from an international cross-sectional survey. Human Reproduction. Międzynarodowe badanie kliniczne dokumentujące dramatyczny wpływ endometriozy na zdrowie psychiczne dwudziestokilkuletnich kobiet, udowadniające, jak choroba ta krzyżuje plany zawodowe i niszczy relacje intymne pacjentek.
  3. Vercellini, P., et al. (2014). Endometriosis: pathogenesis and treatment. Nature Reviews Endocrinology. Kompleksowe, przekrojowe opracowanie patogenezy choroby. Autorzy stanowczo rozprawiają się z wieloma anachronicznymi poglądami w ginekologii, w tym wyraźnie obalając szkodliwy mit, że ciąża w jakikolwiek sposób zatrzymuje lub leczy endometriozę na stałe.
  4. Nnoaham, K. E., et al. (2011). Impact of endometriosis on quality of life and work productivity: a multicenter study across ten countries. Fertility and Sterility. Przełomowe badanie wieloośrodkowe, w którym dowiedziono, że młode pacjentki tracą średnio kilkanaście godzin produktywności w pracy i na uczelni tygodniowo ze względu na przewlekłe zmęczenie oraz ukrywane przed otoczeniem cierpienie.
  5. Basta, A., et al. (2012). Stanowisko Zespołu Ekspertów Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego dotyczące diagnostyki i metod leczenia endometriozy. Ginekologia Polska. Polskie wytyczne ginekologiczne jasno rekomendujące konieczność wczesnej diagnostyki oraz wdrażania nowoczesnego leczenia skojarzonego już od pierwszych lat dorosłości, bez uzależniania pomocy medycznej wyłącznie od planów macierzyńskich pacjentki.
  6. Wahl, K. J., et al. (2020). Endometriosis and Sexual Pain: Moving Beyond the „Just Relax” Paradigm. Journal of Sexual Medicine. Publikacja skupiająca się na problemie ignorowania bólu podczas stosunku przez środowisko medyczne. Praca wskazuje na konieczność holistycznego wsparcia pacjentki (w tym fizjoterapii i psychologii) jako jedynego sposobu na przywrócenie młodym kobietom satysfakcji z życia seksualnego.

Marta Pietrzak

Zobacz inne wpisy dotyczące endometriozy